Posty

Wyświetlam posty z etykietą camino del norte

I anioły mają doły

Obraz
Śniadanie jemy przy starej pustelni. Wiatr zdmuchuje nam papiery z kanapek, zatrzymują się na parkanie. Próbuję je zebrać i okazuje się, że mogę poruszać się tylko na czworakach. Przemek śmieje się ze mnie, ale ten śmiech nie wychodzi mu na dobre. Wiatr porywa tym razem jego rzeczy i on też ma problem z dwunożnym przemieszczaniem się. Drobny, przenikliwy deszcz na przemian ze palącym słońcem – co wyschliśmy, to nas znów zmoczyło. Na koniec kryzys dopadł całą naszą czwórkę. Przemek mówi: nawet anioły mają doły.  Przemek pochodzi ze wschodniej Polski i ma to, co najbardziej fascynujące w mężczynach z tamtych stron. Są oni tak twardzi, że przeszliby przez Syberię w kapciach – a jednocześnie tak czuli i wrażliwi, że płaczą przy dźwiękach hymnu narodowego. I nie kryją tych łez.

Pierwszy dzień na szlaku

Obraz
Przemek, Ela i Ania - Agnieszka robi zdjęcie Idziemy Camino del Norte , jednym z mniej uczęszczanych szlaków. Malownicza droga prowadzi przez góry, pagórki, lasy, brzegiem oceanu... W takim terenie łatwo jest stracić z oczu żółte muszelki i zabłądzić. Dużą pomocą okazał się hiszpański przewodnik zawierający lokalizacje restauracji, barów i bankomatów, ale też wskazówki, gdzie trzeba szczególnie uważać, żeby się nie zgubić.  Podzieliliśmy się na małe grupki. Nas jest czwórka – my z Anią, Ela i Przemek. Ania z Przemkiem zwykle idą z przodu, ja i Ela zabezpieczamy tyły. Pierwszy dzień wędrówki – 43 kilometry (w przewodniku jest o 10 kilometrów mniej, ale doliczam jeszcze te „wypracowane” podczas szukania właściwej drogi). Uff! Ale za to piękne krajobrazy. W zaroślach zielono-błękitnego lasu znajduję pomocnika w wędrówce – kij, który moja babcia nazwałaby kosturkiem. Domy w ciepłych, ceglastych kolorach, wioski, w których niespiesznie toczy się życie. W centrum jednej z nich – ź...

Ręcznik i Pan Kanarek

Obraz
Namiot o poranku Pakując plecak na szlak św. Jakuba, bierze się rzeczy naprawdę niezbędne – odrzuca się wszelkie „a jeśli” i „na wszelki wypadek”. Pasta do zębów powinna być w jak najmniejszej tubce, szampon i żel w małych buteleczkach, ręcznik, trzy koszulki, spodnie najlepiej trzyczęściowe, żeby można je było szybko przerobić na dłuższe lub krótsze, bielizna, przewodnik, apteczka, kurtka od deszczu. A teraz wyobraźcie sobie, co się dzieje, gdy pielgrzym tak pieczołowicie przygotowany w trakcie pielgrzymki traci którąś rzecz z tego zestawu minimum. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. Podczas porannego odpoczynku podszedł do nas pielgrzym z Wysp Kanaryjskich i oskarżył o kradzież ręcznika. Głównym podejrzanym stał się Przemek, a to dlatego, że… posiadał taki sam zielony ręcznik z Decathlonu, a ponieważ uciskały go szelki plecaka, dla wygody podkładał go tam sobie. Tak, że nie dało się ukryć, że Przemek ręcznik ma i pechowym trafem jest on identyczny z ręcznikiem Pana Kana...